Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony! W każdym czasie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów znajdziesz w Polityce Prywatności oraz na stronie http://wszystkoociasteczkach.pl
Pięknie o Eucharystii Pani Wanda Półtawska!
Upadnij na kolana Ludu czcią przejęty. Uwielbiaj swego Pana!
 
"Mała byłam, jeszcze nie chodziłam do szkoły, gdy zachorował nasz dozorca, stary Pan Michał. Był taki mocny zawsze, wydawał mi się uosobieniem mocy. A teraz leżał w łóżku i nie mógł wstać. Dzieci z podwórka wiedziały, że stary Michał umiera i dlatego przyjdzie do niego Pan Jezus. Trochę się dziwiłam, dlaczego dopiero teraz, jak już nie może wstać, a nie wcześniej. Ale wszystkie czekałyśmy przy furtce od ulicy. Zza rogu, a właściwie z zakrętu, odezwał się dzwonek, chłopiec taki niewiele większy ode mnie, w białej komeżce dzwonił dzwonkiem, a wszyscy od razu się obejrzeli – za nim szedł ksiądz. Zbyszek, duży chłopak z podwórka, powiedział: „niesie Pana Jezusa” – nie było widać gdzie niesie, ale wszyscy od razu uklękli. Jakiś pan w szubie, jakaś pani w futerku i pan w czerwonej czapeczce, co przynosił listy do mojej starszej siostry. I chłop zlazł z wozu, zatrzymał konie i ukląkł. Wszyscy bez namysłu w to błoto i roztapiający się śnieg. Ja też – wszystkie dzieci z podwórka też. Przez moment błysnęła mi myśl: „mam białe getry, co na to powie mama!?” Ale mama właśnie wyszła na próg i uklękła też. Ksiądz poprzedzony chłopczykiem wszedł do sieni na prawo do izdebki, gdzie mieszkał stary Michał. A potem jeszcze pamiętam samą trumnę. Wynosili ją bokiem, bo nie chciała się zmieścić, na cmentarz mnie nie wzięli. Tyle lat temu, a ja niemal co dzień wspominam tę scenę. Ludzi klęczących, bo przechodzi Pan Jezus. Wspominam to podczas każdej Mszy św., gdy widzę, jak ministranci rozparci siedzą na ławkach koło ołtarza, a ksiądz koło nich rozdaje komunię św. Widzę to, gdy na Mszy św. Podczas podniesienia ludzie stoją – klęczy parę starych kobiet. I widzę to w kaplicy papieskiej, gdy wszyscy siedzą, a klęczy jeden człowiek w białej sutannie i z białymi włosami, Jan Paweł II. Gdy go w Krakowi nie można było znaleźć w Kurii, wystarczyło pójść parę ulic dalej, gdzie siostry mają wieczna adorację. Klęczał tam godzinami. Młodzi, zdrowi – dlaczego nie klęczą? Bo niemodne? Nie, to by nie wystarczyło, to jest głębszy znak – „upadnij na kolana, ludu czcią przejęty”, no właśnie, trzeba być czcią przejętym, żeby paść na kolana. 
Trzeba wiedzieć przed kim i dlaczego. Wstać można na znak szacunku. Wstają studenci, gdy wchodzi profesor, stoją ludzie na baczność, gdy grają hymn państwowy. Ale jest to zwłaszcza dzisiaj gest wieloznaczny. Stoi się, stało się godzinami w kolejce pod sklepem (niekiedy pod sklepem monopolowym kolejka była dłuższa niż za chlebem), stoi się w przepełnionym tramwaju, stoi się na przystanku. Już samo wstanie nie jest jednoznaczne i jest to gest na użytek ludzi.

Czytaj więcej: Upadnij na kolana Ludu czcią przejęty. Uwielbiaj swego Pana!

Ślady Bożej Męki
i świadectwa Zmartwychwstania Jezusa dla zbawienia człowieka , czyli zbawienia Twojego i mojego.
 
Krzyż Chrystusa
Całun Turynu (Turyn)
Chusta z Manoppello
Sudarion z Oviedo
Tunika z Argenteuil
Korona Cierniowa (Paryż)
Scala Sancta (Rzym)
Włócznia Przeznaczenia (Rzym)
Kolumna Biczowania (Rzym)
Święty Graal (Walencja)
 
Chrystus tak Cię kocha, że każdego dnia umiera za Ciebie i za mnie. Daje się nam w sakramencie Eucharystii. Każda Eucharystia to bezkrwawe uobecnienie tego, co się wydarzyło w naszej czasoprzestrzeni na krzyżu 2000 lat temu.
Rozważ wszystkie ślady Męki i Zmartwychwstania naszego Zbawiciela i zacznij żyć Jezusem Zmartwychwstałym, by być dla innych zwiastunem 
Dobrej Nowiny – Miłosierdzia.
 
Razem zanieśmy Chrystusa innym !
 
 
 
 
Panie uczyń ze mnie swój całun. Abym, gdy ponownie zdjęty 
z krzyża, wstąpisz we mnie w sakramencie Twojego Ciała 
i Twojej Krwi – owijał Cię swoją wiarą i swoim sercem jakby chustą pośmiertną, tak że rysy Twojego Oblicza 
odcisną się w mojej duszy i pozostawią w niej niezatarty ślad.
 
Kiedy na ołtarzu wystawiony jest Najświętszy Sakrament i prowadzone jest nabożeństwo, by nie rozpraszać i nie przeszkadzać w modlitewnym skupieniu, bardzo proszę, by wchodzić już tylko drzwiami, które są ze szczytu budynku. 
Kiedy jest błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, bardzo proszę, by nie przechodzić już do ławek, ale wejdźmy do środka i  przyklęknijmy tak, by inni też mogli wejść. Kiedy jest błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, okażmy należny Mu szacunek.
 
Komunia Święta – nie jest to moment, w którym kapłan czeka z Najświętszym Sakramentem na Jego udzielanie, ale kiedy kapłan schodzi z prezbiterium, powinniśmy już czekać gotowi do Jego przyjęcia. Przypominam, że logicznie i w sposób uporządkowany przyjmujemy Komunię podchodząc od pierwszych ławek.
 
Przyjmowanie Komunii – podchodząc do Komunii Świętej dwie lub trzy osoby przed przyjęciem Chrystusa do swego serca przyklękamy na prawe kolano, a jeśli zdrowie na to nie pozwala, robimy skłon głową.
 
Komunia na rękę – wyczulam, że przyjmujemy Ją na lewą rękę a prawa jest pod ręką lewą, by móc prawą dłonią włożyć Ją sobie do ust. Wyczulam także na cząstki, które pozostają na dłoni lewej i na palcach prawej ręki, które należy także spożyć, a nie wycierać w nasza garderobę czy mieć nieustanie na dłoniach, aż do wykonania nimi jakieś pierwszej czynności.
 
Spotkanie z Bogiem przeżyte w pełni – przychodząc na Eucharystię zastanówmy się - czy jestem w stanie łaski uświęcającej – w dyspozycji duchowej do przyjęcia Ciała Naszego Zbawiciela – jeśli nie i mam grzechy ciężkie, to idę do Sakramentu Pojednania, a jeśli grzechy lekkie, to sobie je uświadamiam, by za nie przeprosić na początku Eucharystii i przyjąć Komunię Świętą. Proszę także, by zastanowić się, z jaką intencją staję przed Bogiem.
 
Kiedy dziecko przeszkadza (a nie jesteśmy na Eucharystii dla rodzin z dziećmi o 11.30), to bardzo proszę przejść w miejsce koło zakrystii.
 
Potrzeby fizjologiczne – w czasie liturgii czynna jest toaleta przy klatce schodowej, w której znajduje się także przewijak.
 
     W tym tygodniu obchodzimy w Naszej Ojczyźnie szczególny Jubileusz -rocznicę Chrztu Świętego. 
Niby nic - a jednak 1050 lat… Piękny, nierzadko burzliwy- przełamany wojnami  okres, w którym Nasza Ojczyzna - łamana kolejnymi niebezpieczeństwami ,  trwała w głośnych modlitwach Pater Noster ,  w jednobrzmiącej pieśni Te Deum… 
Dziś zadaję sobie pytanie: Jak wyglądała by Polska, gdyby nie Mieszko I ? Czy nadal bylibyśmy ludem bez tożsamości, Dekalogu, wiary w Zwycięstwo Chrystusa Pana nad śmiercią? Czy mielibyśmy jakąkolwiek nadzieję na to, co z nami będzie później?  
Papież Franciszek zwrócił się w Liście dla naszego kraju:
     "Chrzest, jaki w roku 966 przyjął książę Mieszko I wraz ze swoimi najbliższymi oznaczał początek Państwa Polskiego" - przypomniał Franciszek. W dalszej części przesłania do kardynała Parolina odnotował, że rocznicę tę "obchodzą nie tylko chrześcijanie, ale wszyscy Polacy radując się i z ufnością patrząc w przyszłość". 
"Kościół w Polsce zawsze utrzymywał szczególną więź z narodem ciesząc się z cieszącymi i płacząc z płaczącymi. W trudnych czasach wojen, powstań i zesłań biskupi i kapłani, osoby konsekrowane cierpieli z ludem - stwierdził papież. Dodał, że ludzie Kościoła pocieszali braci i siostry oraz z mądrością pokazywali "drogę do wolności".
Papież zauważył, że w historii Polski było wielu męczenników i świętych. Przywołał postaci świętych Wojciecha i Stanisława. Wśród świętych wymienił też Maksymiliana Kolbe, siostrę Faustynę Kowalską oraz papieża Jana Pawła II, który "Odkupiciela człowieka ukazywał wszystkim narodom".
     Gorąco zachęcam, abyśmy, wspominając swój własny Chrzest Święty przyłączyli się do obchodów Jubileuszowych 1050 Rocznicy Chrztu Świętego – w Gnieźnie i w Poznaniu.
 
 
W tygodniu, w którym wspominamy św. Ritę, popatrzmy na kobiecość, która prawdziwie zachwyca… Kobietę, która tak naprawdę doświadczyła więcej cierpienia w swoim życiu, niż niejedna z nas… Święta Rita była przecież 100 % kobietą- piękną dziewczyną, wierną i cierpliwą  żoną, kochającą matką, służebnicą Pana. Była kobietą, która według ludzkiej oceny straciła wszystko i wszystkich, których kochała…. A tak naprawdę dopiero wtedy ZYSKAŁA WSZYSTKO… 
Żona… gwałtownego męża, matka… trudnych dzieci, zakonnica samotnej celi, stygmatyczka ciernia.... Kobieta od spraw zupełnie beznadziejnych….Jednym słowem- Kobieta z klasą !
Święta Rita, Patronka Naszej Parafii w Lusówku… i kilka epizodów z Jej niełatwego życia….
Chciałoby się zacząć….”Dawno, dawno temu…” A więc zaczynamy. Był rok 1380…
Właśnie tym czasie w Cascia, w małej umbryjskiej wiosce, położonej w Apeninach, około 150 km na północ od Rzymu, w osadzie zwanej Roccaporena żyło małżeństwo Antoniego Lotti i Amaty Mancini. 
Małżonkowie, przyszli rodzice świętej Rity realizowali w życiu ewangeliczne cnoty. 

Czytaj więcej: Pszczoły, róża i figa… czyli jak być 100 % kobietą….